Przejdź do głównej treści
polski
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Z głowy na papier, z papieru do rzeczywistości

Jak powstaje marka perfum? Zaczyna się znacznie wcześniej niż od pierwszego flakonu. W tym wpisie opowiadamy o odwadze, pięknie, setkach decyzji, pierwszych szkicach i kulisach tworzenia InPleasure. To historia o tym, jak pomysł zrodzony w głowie staje się czymś, co można wziąć do ręki i pokochać.

Z głowy na papier, z papieru do rzeczywistości

Odwaga i piękno, czyli jak powstaje marka

Historie wielu marek mają swój początek na długo przed tym jak pierwszy produkt ujrzy światło dzienne. Często nawet w dzieciństwie, gdzie kształtowane są przecież nasze preferencje (również estetyczne), pisałam o tym w rubryce O nas.

Podobnie było z Inpleasure- marką, która powstała z przywiązania do pięknych zapachów oraz chęci podzielenia się pewną niezbędną do spełnionego życia cechą- odwagą.

Co oznacza Inpleasure?

W Inpleasure zdecydowanie cenimy odwagę do przeżywania codzienności z regularną dawką przyjemności. Filozofia ta, a raczej potrzeba wyrażona została nawet w naszej nazwie, która w tłumaczeniu na polski oznacza po prostu “w przyjemności”. Dla każdego oznacza to oczywiście co innego, ale nie każdy ma odwagę, aby po to sięgnąć. Inpleasure dodaje odwagi, więc ostrożnie zastanów się czego chcesz ;)

Techniczna strona piękna

Oczywiście nie samą filozofią firma żyje, dlatego również Inpleasure musiała przejść przez bolesny proces twórczy. Dobór kompozycji zapachowych to długotrwały proces, na szczęście zajmowali się tym prawdziwi profesjonaliści, którzy na bazie naszych składnikowych wskazówek stworzyli kilkadziesiąt udanych wariantów. Każdemu podoba się co innego i tak też było w naszym zespole, a że nie za bardzo lubimy chodzić na kompromis, można powiedzieć, że każde z naszych perfum jest ukochanym dzieckiem zapachowym różnych osób biorących udział w projekcie.

Najważniejsze, że w finale nasze perfumy pachną tak, że żałujemy, że nie da się ich powąchać przez ekran! Mamy za to próbki, dzięki którym możesz pokochać nie tylko zapach, ale i poznać potencjał perfum z feromonami w akcji!

Zależało nam bardzo na tym, aby producentem była polska firma i jesteśmy szczęśliwi, że pomimo wyższych kosztów udało się to zrealizować. Polska produkcja gwarantuje również bezpieczeństwo użytych ingrediencji oraz wszystkie niezbędne testy dermatologiczne, które dają nam pewność, że dostarczamy najwyższą jakość.

Z głowy na papier

Kochamy elegancką prostotę, stąd decyzja o takiej formie flakonu. Flakon jest równie ważny co jego zawartość. To wizytówka zapachu. Marzyliśmy o tym, aby jego widok w łazience lub na toaletce cieszył oko każdego dnia i nigdy się nie nudził. Kręci nas trochę architektura, więc zadbaliśmy również o to, by flakony pasowały do różnych stylów wnętrz. Dlatego nasze buteleczki “obronią się” zarówno w otoczeniu minimalistycznym jak i tym w stylu glamour.

Czy kartoniki są ważne? Przecież rozpakowujesz produkt i je wyrzucasz. Po pierwsze to nie każdy wyrzuca opakowanie, są ludzie, którzy lubią trzymać flakon perfum w oryginalnym opakowaniu. Każdy jest inny i to jest również bardzo w stylu Inpleasure.
Po drugie zapach Inpleasure to prezent, nawet, a może zwłaszcza wtedy, gdy kupujesz go dla siebie. Jest dla nas ważne, abyś odpakowywał “nas” z zachwytem!

Nie umiem rysować!

Na zdjęciach widzisz pierwszy szkic z notatkami do zapachu Come for her. Zobacz tutaj jak bardzo różni się od wersji ostatecznej! Szkice, nawet niedoskonałe jak ten są dla mnie najlepszym sposobem komunikacji. Łatwiej jest “pokazać” jak coś ma wyglądać niż godzinami tłumaczyć swoją wizję. No cóż, nie jestem profesjonalistką w kwestii rysunku, ale uczucie, że coś, co powstało najpierw w głowie, potem prowizorycznie na kartce, a potem zaistniało jako trójwymiarowy obiekt w rzeczywistości jest niesamowite! Cieszę się, że mieliśmy do dyspozycji grafika, który potrafił cierpliwie zmieniać i poprawiać projekt chyba z piętnaście razy zanim padło finałowe tak, co oznaczało upragniony początek produkcji.

Wspomnienia wracają do mnie- jako do głównego projektanta produktu w Inpleasure- niezwykle żywo właśnie teraz. Powodem jest trwający właśnie proces tworzenia nowości, które będziemy mieli przyjemność przedstawić już wkrótce! Niecierpliwię się, żeby coś zdradzić na ten temat, ale jeszcze nie mogę ;)

Zaobserwuj nas w mediach społecznościowych, bo tam aktualności pojawiają się najszybciej.

Dziękuję za możliwość podzielenia się z Wami kawałkiem naszej historii. W następnym wpisie zapraszam na backstage naszej pierwszej sesji zdjęciowej, gdzie przekonacie się jak naprawdę wygląda nasza praca wizerunkowa “od kuchni” oraz jak złośliwi potrafią być gapie.

O wpisie poinformujemy w newsletterze. Zapisz się klikając w okienko na Stronie Głównej. Nie przegapisz ploteczek z planu zdjęciowego oraz otrzymasz aż 30% zniżki na zamówienie!

Życzę Wam odwagi z Inpleasure!

Marta Stosio
współwłaścicielka marki

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz